Obudziłam się w ciemnościach. Przez chwilę próbowałam sobie przypomnieć sen, ale niewiele z moich prób wychodziło. Jakieś krzyki, ogień, martwa twarz matki zastygła w przerażeniu. Wzdrygnęłam się. Jak to dobrze, że to tylko sen, pomyślałam i uniosłam się nieco na ramieniu by zerknąć na budzik stojący na szafce nocnej. Wyciągnęłam rękę, wymacałam włącznik lampki i nacisnęłam przycisk. Zamrugałam kilka razy oczami, a kiedy przyzwyczaiły się do światła nie zauważyłam budzika na stoliku nocnym. Uniosłam brwi. Lampka i stolik nie należały do mnie. Zerwałam się z łóżka. W nikłym świetle żarówki dało się bez wątpliwości wywnioskować, że to nie jest mój pokój. Z ust wyrwało się bardzo brzydkie przekleństwo. Z lewej strony były czarne drzwi z bogato zdobioną klamką. Obok drzwi stała niewielka komódka z czterema szufladami. Przy oknie umiejscowionym z prawej strony stało biurko z niewygodnym drewnianym krzesłem. W rogu stała dębowa dwudrzwiowa szafa. W nogach łóżka postawiono sporych rozmiarów skrzynię. Ściany były pomalowane na najbardziej ponury odcień szarości a z sufitu zwisała żarówka przykryta szklanym kloszem. Serce waliło mi jak oszalałe i nie mogłam powstrzymać drżenia rąk. To tylko sen, to tylko sen, powtarzałam sobie w duchu, chociaż ciężko było mi w to uwierzyć. Opadłam na łóżko próbując zasnąć z nadzieją, że kiedy się obudzę będę znowu w swoim pokoju, jednak sen nie przychodził. W końcu otworzyłam oczy i zaczęłam wpatrywać się w widok za oknem. Horyzont powoli rozjaśniała jasna łuna. Po chwili wstałam z łóżka i zaczęłam rozglądać się po pokoju. W oczy rzucił mi się mały, biały prostokąt leżący na komodzie. Podeszłam bliżej i zdołałam przeczytać swoje nazwisko na kopercie...
fajne bardzo mi się podoba i czekam na więcej!
OdpowiedzUsuń